Witam serdecznie

na portalu internetowym poświęconym problematyce Kościoła. Nie wiary! Co należy bardzo stanowczo podkreślić. I nie publikującym treści dotyczących Kościoła wspólnotowego, lecz instytucjonalnego, który mając być przede wszystkim służebnym stał się urzędowym. Natomiast jego – z mocy trójstopniowego sakramentu święceń oczywista – hierarchiczność stała się powodem tytułomanii podbudowanej pychą tych, którzy swój autorytet budują na wywyższaniu się ponad inne osoby. Co z oczywistych powodów – prznajmniej w ocenie nietórych osób – może być większym problemem niż klerykalizm. Zwłaszcza, gdy dążenie do zwiększenia wpływów duchowieństwa i Kościoła na politykę państwa oraz zachowanie społeczne można już uznać za dokonane a tylko wciąż się rozrastające. Dlatego, gdy już mamy do czynienia z dyktatem, nie można akceptować zachowań tych osób – duchownych, które nie dość, że społeczeństwu narzucają swoją wolę i/lub oczekując bezwarunkowego podporządkowania się ich wymaganiom – twierdzą, że z racji pozycji społecznej a dokładnie wyzszości „wielkich” nad „maluczkimi” mają prawo się wynosić. Nawet wtedy, gdy nie rozumieją, że na szacunek trzeba zasłużyć a nie go wymuszać. Tak samo, jak autorytet się buduje na czynach a nie słowach. Jak również autorytetu nie budujemy na strachu, podporządkowaniu a tym bardziej szantażu. Zwłaszcza, iż niektórzy duchowni – zwłaszcza biskupi – nie potrzebują Ewangelii. Oni wiedzą więcej niż wiedział Chrystus i ustalają normy „ewangeliczne” z nazwy – będące wyłącznie ich widzimisię. Zresztą tak samo, jak ich przekonanie o byciu lepszymi ludźmi, a to jedynie z powodu noszenia sutanny nie ma żadnego uzasadnienia. I jest wynikiem wyniosłości, czyli brakiem pokory przede wszystkim. Niewątpliwie z tego powodu się mówi, że biskup i/lub księdz nieunoszący się pychą jest tak samo niespotykanym stworzeniemm, jak niedźwiedź polarny żyjący na piaskach Sahary albo żyrafa na lodowcach Grenladii. Stąd też zmian w Kościele instytucjonalnym doczekamy się zapewne dopiero wtedy, gdy lodowce stopnieją a pustynie zamienią się w najpiękniesze na ziemskim globie oazy zieleni. Co jeszcze dla wielu setek pokoleń wydaje się nieosiągalne, a obecnie na pewno nierelne. W związku z czym w Kościele należy zmieniać – na lepsze – to, co daje się zmieniać tu i teraz. Nie czekając na wolę duchowieństwa. Gdyż jeszcze wiele czasu potrzeba, a być może najpierw Tatry należy przenieść do Gdańska i Morskie Oko zastąpić Bałtykiem, aby mentalność księży – nomen omen w trakcie formacji seminaryjnej  wciąż nadal utwierdzanych w przekonaniu, iż są lepsi od ogółu ludzi – zmieniła się bez nacisku społeczeństwa. Koniecznego z powodu braku zrozumienia, że bycie osobą duchowną to pokorna służba a nie zarozumiałość i zaszczyty. Napiętnujmy i zwalczajmy wyniosłość i zarozumialstwo duchowieństwa. Czynić należy to dzisiaj – jutro może być już za późno.

Analizując liczne doniesienia medialne, można dojść do wniosku, że kleru dotyczą tylko trzy problemy. Aktualnie na czołowym miejscu jest pedofilia, która wydaje się zwycięża nawet z homoseksualizmem powszechnym wśród księży. Z nią też przegrywaja romanse księży z kobietami. Zwłaszcza, że obecnie na celibat patrzy się z przymrużeniem oka. Natomiast już wszechobecny  wokół nas materialzm sprawia, że o sprawach finansowych, zaś dokładnie zamiłowaniu księży do życia w luksusach w ogóle zapomniano. A jedynym bohaterem newsów z dotacjami od państwa w tle, od  bardzo wielu lat i wciąż niezmiennie jest znany wszystkim o. Tadeusz Rydzyk, bardzo ubogi zakonnik z milionami w kieszeni.● czytaj dalej ➤

Na ulicach, a uściślając to stwierdzenie we wszystkich miejscach publicznych mówi się bardzo dużo i na każdy temat. Jednak tematy tzw. „niewygodne” także się przemilcza. Niewątpliwie z powodu realiów, które dotyczą każdego z nas, a dokładnie braku tolerancji oraz wielu uprzedzeń i wprawdzie powierzchownej, ale religijności społeczeństwa. Zwłaszcza, iż tlem dla wszelkich zachowań – zakłamanego społeczeństwa  -jest hipokryzja. To właśnie ona jest przyczyną tego, że mając własne zdanie – odmienne od większości – nie wypowiadamy go, lecz milczymy. Co niestey sumuje się, dając wynik ujemny. Skutkujący przyzwoleniem dla bardzo wielu patologii – niestety obecnych wśród polskiego duchowieństwa. ● czytaj dalej ➤

Wychodząc z założenie, że obecny pęd życia sprawie, iż domy zamieniono w noclegownie i w większości rodzin brakuje czasu na rozmowy, wówczas należałoby stwierdzić, że najbliżesze dla siebie osoby o niczym rozmawiają. Zwlaszcza, że międzyosobowa wymiana  werbalnych komunikatów, które dotyczą jedynie spraw bieżących nie można nazwać dyskusją bądź wymianą poglądów. Tym bardziej na tematy tak drażliwe dla wielu osób, jak Kościól i zachowania księży. Zaś w trójpokoleniowych rodzinach z bardzo religijną babcią i wtedy, gdy jej wiara w znacznym stopniu ogranicza się do bycia gorliwą czcicielką ojca dyrektora, jest to z oczywistych przyczyn w ogóle niemożliwe. ● czytaj dalej ➤

Teoretyk-przemądrzalec lub odwrotnie. Kolejność słów jest dowolna. Zwłaszcza wtedy, gdy tego określenia używa się w stosunku  do stającego na ambonie „znawcy życia”, samozwańczego omnibusa. W rzeczywistości niby mędrka, a jednak brakiem podstawowej wiedzy z danego zagadnienia, które porusza – kompromitującego samego siebie ignoranta. O czym on może nie wiedzieć, będąc całkowicie nieprzygotowanym do życia księdzem. Fizycznie dorosłym mężczyzną a jednak wielkim dzieckiem. Zwłaszcza, że seminaria duchowne, czyniąc to na różne sposoby  –  o czym mówi się coraz głośniej – utrwalają w klerykach niedojrzałość. ● czytaj dalej ➤

Antyklerykalizm – pokrętna, lecz zamierzona interpretacja tego słowa, wskazująca jakoby była to walka z Kościołem, co zdaniem biskupów i księży należy czytać: „walka z Bogiem” e sprawia, że nie lekceważąc bardzo wielu problemów, których autorami są księża, ten tekst o pobłażaniu się rozpoczyna od przedstawienia zaskakującej jej treścią opinii wyrażonej przez starszego, utytułowanego prałata – nitabene kurialisty, który powiedział, że: „zwłaszcza dla młodego księdza lepszym rozwiązaniem jest to, że w każdej nowej parafii ma on również nową „kuzynkę”, która go odwiedza; niż miałby mieć jedną „babę” – jak się wyraził ksiądz prałat – która by jemu nad głową trzeszczała, a nie można wykluczyć, że będąc kobietą zaborczą zmarnowałaby również jego kapłaństwo”. ● czytaj dalej ➤

Krzywda wyrządzana dzieciom, problem, który najczęściej niestety – chociaż nie wiadomo dlaczego – został zawężony do czynów określanych jako wykorzystanie seksualne osób nieletnich i ich demoralizację. Natomiast, niejako gdzieś po drodze zgubiono dzieci księży, a nawet o nich zapomniano. Nie dostrzegając zarówno potrzeb psychicznych dziecka pragnącego kontaktu z ojcem, jak również cierpienia z powodu jego braku. Czego nie zrekomensują ani drogie prezenty, ani okazjonalne kontakty. Gdyż ojcem dla dziecka należy być na codzień, a nie tylko „od święta”. Zwlaszcza, że właśnie w te święta  uznawane za najbardziej rodzinne tatuś-ksiądz stoi przy ołtarzu i odprawia Pasterkę. Następnie jest „kopertobranie”, czyli kolęda, znowu ważniejszsza od bycia ojcem dla dziecka. ● czytaj dalej ➤

Niemiecki filozof Georg Wilhelm Friedrich Hegel twierdził „Jeśli teoria nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów.”. A co wtedy, fakty okazują się być nieprawdą, czyli mitami? Wówczas na pewno należy rozwiać wszelki wątpliwości, aby poznać, co jest faktem a co tylko mitem. Wiedząc, że hipokryzja i skłonność do kłamstwa często wynikają ze zbyt wysokich standardów moralnych, jakie sobie stawiamy. W przypadku osób duchownych hipokryzja i skłonności do kłamstw są wynikiem znacznie zawyżonej samooceny poczucie własnej wyższości, a dokładnie przypisywania sobie cech nieposiadanych. Do czego zwłaszcza – znani z tego, że wynoszą się ponad innyych – hierarchowie Kościoła nie chcą się przyznać. Zachowując pozory doskonałości, której przeczą rzeczywiste zachowania kleru, mającego potrzebę wyższości. Jednakże wówczas warto wiedzieć, iż złudzenie ponadprzeciętności to błąd poznawczy (ogólne określenie wzorca nieracjonalnego spostrzegania rzeczywistości) objawiający się skłonnością jednostki do przeceniania swoich umiejętności i cech w stosunku do innych ludzi..W czym księża i biskupi są bezkonkurencyjni. Pomimo, że  ich postawy wskazują na skrajnie przerośnięte „ego” i zbyt wysokie poczucie własnej –  całkowicie nieadekwatne  do rzeczywiście posiadanej –  wartości. Co z kolei w niczym ani księżom, ani biskupom nie przeszkadza. Zapatrzonym w siebie, pozbawionym samokrytyki  i żyjącym w zakłamaniu, którego nawet nie starają się ukrywać.

Bezżenność duchownych, czyli celibat (łac. caelebs – bez żony samotny) inaczej bezżeństwo (agamia – z gr. ágamia – celibat), to świadomie i dobrowolnie przyjmowana forma życia, która jest zachowaniem wstrzemięźliwości seksualnej, a także rezygnacją z wchodzenia w związek małżeński. Jednakże tę tylko pozornie „dobrowolność”, w Kościele katolickim – a to pomimo, iż w Piśmie Świętym nie ma wyraźnych tekstów nakazujących zachowywanie celibatu – na podstawie kan. 1037 Kodeksu prawa kanonicznego uznaje się jako warunek konieczny dopuszczenia kandydata do święceń. Zarówno diakonatu, jak też i przede wszystkim prezbiteratu. Warunek ten nie dotyczy diakonów stałych, ale tylko wtedy, gdy zostają nimi juz żonaci mężczyźni. ● czytaj dalej ➤

Każda osoba,  która  realnie patrzy na rzeczywistość i obiektywnie ocenia dobra materialne należące do Kościoła – tego w wymiarze instytucjonalnym, a więc biskupów i księży – doskonale wie, iż mówienie o ubóstwie duchowieństwa to przekonywanie, że woda jest sucha. Czyli pozbawione podstaw i jakiejkolwiek logiki twierdzenie, że miliarder jest żebrakiem. Gdy wiadmo, że tak nie jest. W związku z czym idąc dalej tym tokiem myślenia, również twierdzenie, że biskupi  żyją w ruderach a nie pałacach pełnych przepychu byłoby kłamstwem. Notabene identycznym do tego, że księża gardzą pieniędzmi i żyją w ubóstwie. Jednak w ich przekonaniu tak jest!  Co potwierdzają w treści ogłoszeń duszpasterskich odczytywanych w każdej – bez wyjątku – parafii. ● czytaj dalej ➤

Każda osoba,  która  realnie patrzy na rzeczywistość i obiektywnie ocenia dobra materialne należące do Kościoła – tego w wymiarze instytucjonalnym, a więc biskupów i księży – doskonale wie, iż mówienie o ubóstwie duchowieństwa to przekonywanie, że woda jest sucha. Czyli pozbawione podstaw i jakiejkolwiek logiki twierdzenie, że miliarder jest żebrakiem. Gdy wiadmo, że tak nie jest. W związku z czym idąc dalej tym tokiem myślenia, również twierdzenie, że biskupi  żyją w ruderach a nie pałacach pełnych przepychu byłoby kłamstwem. Notabene identycznym do tego, że księża gardzą pieniędzmi i żyją w ubóstwie. Jednak w ich przekonaniu tak jest!  Co potwierdzają w treści ogłoszeń duszpasterskich odczytywanych w każdej – bez wyjątku – parafii. ● czytaj dalej ➤

Manipulacja (łac. manipulatio – manewr, fortel, podstęp; manus – ręka, manipulus – dłoń) jest to celowe oddziaływanie na emocje i zachowania innych dla odniesienia pożądanego celu i korzyści. Jest to forma wywierania wpływu na osobę lub grupę w taki sposób, by nieświadomie i z własnej woli realizowała cele manipulatora. Cżęsto służy ona nakłonieniu osoby do podporządkowania się określonej grupie oraz jej interesom. W przypadku Kościoła tak dzieje się wtedy, gdy napiętnowaniu zła, które jest obecne wśród kleru nadaje się – aby móc je ukryć – wymiar walki z Bogiem i prześladowania katolików.

Manipulacja psychiczna ●

Intelektualne wywyższanie się, aby  osiągnąć przewagę i wykorzystać niewiedzę. Ta technika najczęściej wykorzystywana jest przez biskupów  i księży w trakcie ich wystąpień publicznych. Tych, które zazwyczaj są bardzo perfekcyjnie dopracowane postawą mówcy, jego gestami, barwą głosu. W takich przypadkach zamierzona jest nawet krótkotrwała cisza. Służąca zasianiu wielu wątpliwości a przede wszystkim wielkiej niepewności. Kolejnym przejawem manipulacji psychicznej, którą stosuje duchowieństwo jest udawanie ignorancji. Poprzez stwarzanie pozorów niewiedzy i braku zrozumienia. To zaś biskupom i księżom – w słuchających ich słów – w znacznym stopniu ułatwia wytworzenie poczucia winy. Natomiast, gdy przy tej okazji straszą karą Bożą za grzechy – oczekują bezkrytycznego i bezwarunkowego posłuszeństwa. Co z kolei im ułatwia przedstawianie samych siebie jako ofiary – oczywiście bezpodstawnie i w sposób  dalece przerysowany. To zaś czynią szczególnie chętnie wtedy, gdy poprzez wskazywanie cierpienia mogą wywołać współczucie i zmusić słuchających ich słów do uległości i podporządkowania.

Manipulacja słowna ●

Duchowieństwo, bez wyjątku wszyscy: kardynałowie, arcybiskupi, biskupi i księża są mistrzami z zakresu manipulacji słownej. To zaś prowadzi do wykorzystywania ludzi. Zwłaszcza tam, gdzie wiejski proboszcz – najczęściej sam większy prostak od tych osób wobec których się wywyższa – wykorzystuje naiwność wprawdzie religijnych, lecz prostych ludzi. Bezsilnych wobec jego arogancji nawet wtedy, gdy jako „pasterz” swoje „owieczki” nazywa „baranami”, a wieśniakami na pewno. Jednakże bardziej niebezpieczna jest teologizacja oraz polityzacja wygłaszanych kazań i homilii. Może niedostrzegalna przez wszystkich zgromadzonych w kościołach. Dlatego bardzo powszechna. Jednak górnolotne słowa, nieznane terminy także służą manipulacji słownej. Co bardzo ważne, w tym samym stopniu, jak wypowiedzi – szczególnie biskupów – na tematy polityczne, społeczne iekonomiczne. Częstokroć calkowicie niesłusznie poparte autorytetem Kościoła a zdarza się, że z wykorzystaniem magisterium Kościoła i w sposób świadomie zmanipulowany. Trzeba też wskazać, że wykorzystywanie autorytetu jest również manipulacją. 

Społeczny dowód słuszności ●

Posługiwanie się społecznym dowodem słuszności to jedna z najbardziej popularnych technik manipulacji stosowanych w Kościele. Zasada jej działania – o czym doskonale wiedzą biskupi i księża – opiera się na przekonaniu, że dane zachowanie jest słuszne o tyle, o ile inni ludzie w taki sam sposób postępują. Można nazwać to też „odruchem stadnym”. Szczególnie chętnie wykorzystywanym wtedy, gdy poprzez przytaczanie celowo wyolbrzymionych danych czy stosowanie nieuzasadnionych uogólnień (np. „98% Polaków to katolicy”) można bardzo łatwo przekonać kogoś do swoich racji. Zwlaszcza wtedy, gdy tego typu działanie i jego skutki przyjmowane są bezmyślnie i bezkrytycznie – na zasadzie: „biskup powiedział…” /  „ksiądz mówił…” to musi być prawda. Chociaż ta księżowska „prawda” rzeczywistą prawdą nie jest.

BIBLIOTEKA ● treści, które są źródłem wiedzy i inspiracją do przemyśleń

+

Bibllioteka jest zbiorem ciekwach treści, powiązanych z poruszanymi na tym portalu problemami. Zachęcam do lektury.  BIBLIOTEKA ➤

POLECANE ● linki, które warto otworzyć

Close Menu

Zamówienie pakietu EXTRA

[contact-form-7 404 "Not Found"]

Zamówienie pakietu PREMIUM

[contact-form-7 404 "Not Found"]

Zamówienie pakietu SUPER

[contact-form-7 404 "Not Found"]

Zamówienie pakietu STANDARD

[contact-form-7 404 "Not Found"]

Zamówienie pakietu BASIC

[contact-form-7 404 "Not Found"]